O misji

Świadectwa

Dwie osoby adorujące Najświętszy Sakrament w kaplicy

Od zastępstwa na adoracji do spotkania ze Słowem Bożym

Podczas kolędy w jednej z parafii przy której jest kaplica wieczystej adoracji, ksiądz proboszcz odwiedzał kolejne mieszkania. W jednym z nich na stole zobaczył przygotowany krzyż, świece, wodę święconą i otwarte Pismo Święte z zaznaczonymi fragmentami.

Zaciekawiony zapytał domowników, czy rozważają Słowo Boże. Kobieta odpowiedziała, że tak, i opowiedziała, jak się to zaczęło.

Jej teściowa, strażniczka Eucharystii w kaplicy wieczystej adoracji, poprosiła ją kiedyś o zastępstwo. Kobieta zgodziła się, choć nie wiedziała, jak powinna się zachować i co robić podczas adoracji. Jednak w kaplicy poczuła ulgę i pokój. Później zapytała teściową, co robi podczas adoracji. Usłyszała, że czyta Pismo Święte. Sama również zaczęła je czytać i zaznaczać fragmenty, które szczególnie dotykały jej serca.

Wszystko zaczęło się od jednego zastępstwa na adoracji. Czasami wystarczy jeden krok, aby Jezus otworzył przed człowiekiem nową drogę.

Trzynastoletni wnuk na adoracji i modlitwa za babcię

Pewna kobieta, strażniczka Eucharystii, zachorowała i nie mogła przez pewien czas przychodzić do kaplicy. Modliła się więc, prosząc Jezusa o wskazanie osoby, która mogłaby ją zastąpić. Pomyślała o swoim trzynastoletnim wnuku.

Chłopiec zgodził się przychodzić na adorację i modlić się o zdrowie babci. Po dwóch latach babcia odzyskała zdrowie. Dla rodziny było to źródłem wielkiej wdzięczności, a dla chłopca ważnym doświadczeniem osobistego spotkania z Jezusem Eucharystycznym.

To świadectwo pokazuje, jak ważne jest zapraszanie młodych do kaplic adoracji. Wiara przekazywana w rodzinie może stać się ich osobistym doświadczeniem, gdy sami staną przed Jezusem.

Nowe Skalmierzyce - kiedy Jezus otwiera drzwi

Podczas misji w Nowych Skalmierzycach zapisy na adorację nagle się zatrzymały. Parafia liczy około 4660 osób. Na liście znalazły się 224 osoby, a 38 kolejnych było na liście rezerwowej.

Po rozmowie z księdzem proboszczem i wikariuszem pojawił się pomysł, aby podczas kolędy odwiedzić wszystkie domy i zaprosić mieszkańców do adoracji. Księża zaczęli pukać do kolejnych drzwi, a mieszkańcy otwierali je i przyjmowali zaproszenie. W ten sposób udało się pozyskać brakującą połowę osób potrzebnych do podjęcia adoracji.

Często były to osoby, których wcześniej trudno było spotkać w kościele. Jedna z nich, słysząc zaproszenie, powiedziała:

- Ale przecież ja nie chodzę do kościoła.

Ksiądz wyjaśnił, że na adoracji wystarczy być przez godzinę, w konkretnym dniu i o konkretnej godzinie, w ciszy przed Jezusem.

Wtedy usłyszał odpowiedź:

- Ja bardzo potrzebuję teraz tej ciszy. Proszę mnie zapisać na adorację.

Podobnych spotkań było wiele. Kilkanaście osób dzięki temu zaproszeniu podjęło adorację i wróciło do życia Kościoła.

To doświadczenie przypomina, że gdy misja napotyka trudności, warto pytać Jezusa o drogę i wychodzić do ludzi. Czasami wystarczy zapukać do drzwi i zaprosić człowieka na osobiste spotkanie z Bogiem.

„Mamo, dlaczego my nie jesteśmy zapisani na adorację?”

Pewnego dnia mama prowadziła dziecko do przedszkola. Po drodze zauważyli baner zachęcający do zapisania się na wieczystą adorację.

Dziecko zapytało:

- Mamo, a co to jest wieczysta adoracja?

Mama wyjaśniła, że jest kaplica, w której Pan Jezus jest obecny w Najświętszym Sakramencie i gdzie ludzie przychodzą, aby się modlić.

Wtedy dziecko zadało kolejne pytanie:

- Mamo, a dlaczego my nie jesteśmy zapisani na adorację?

To proste zdanie poruszyło mamę. Odebrała je jako zaproszenie Jezusa i zdecydowała się zapisać na adorację. Dziś jest strażniczką Eucharystii w jednej z kaplic wieczystej adoracji w Polsce.

Czasami Pan Jezus posługuje się najprostszymi sytuacjami, aby zaprosić nas do siebie. Dlatego warto umieszczać banery, rozdawać zaproszenia i mówić o adoracji. Nigdy nie wiemy, przez jakie słowo i czyje serce Jezus dotrze do drugiego człowieka.

Wierni modlący się wspólnie w kościele

Adoracja buduje jedność Kościoła

Księża proboszczowie często podkreślają, że adoracja pomaga budować jedność parafii. Przed Najświętszym Sakramentem spotykają się ludzie z różnych wspólnot, ruchów i środowisk kościelnych: osoby związane z tradycyjnymi formami pobożności, wspólnoty ewangelizacyjne, członkowie Drogi Neokatechumenalnej i wiele innych grup.

Zdarza się, że w rozmowach trudno im znaleźć wspólny język. Mają odmienne wrażliwości, doświadczenia i sposoby przeżywania wiary. A jednak mogą usiąść obok siebie w jednej ławce i wspólnie adorować Jezusa.

W ciszy nie muszą przekonywać siebie nawzajem ani udowadniać swoich racji. Trwają przed tym samym Panem, który gromadzi swój Kościół wokół siebie.

Adoracja nie usuwa automatycznie wszystkich podziałów, ale tworzy przestrzeń, w której możemy na nowo odkrywać, że należymy do jednego Chrystusa.

Zanim spróbujemy zjednoczyć się między sobą, spotkajmy się razem przed Jezusem. Kiedy Chrystus staje w centrum, łatwiej zobaczyć w drugim człowieku brata i siostrę w wierze.

„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście”

Podczas misji często przypominamy słowa Jezusa:

„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11,28).

Jezus zaprasza wszystkich: ludzi szczęśliwych i cierpiących, tych, którzy czują się blisko Boga, i tych, którzy się od Niego oddalili. Zaprasza również osoby, które z różnych powodów nie mogą obecnie przystępować do sakramentów.

Szczególnie poruszające są spotkania po Mszach Świętych, kiedy ludzie podchodzą ze łzami w oczach. Mówią, że poczuli zaproszenie do adoracji, ale jednocześnie czują się niegodni.

Czasami za tymi słowami kryje się trudna historia, skomplikowane relacje, bolesne decyzje i przekonanie, że nie ma już dla nich miejsca w Kościele.

Wtedy trzeba przypomnieć, że adoracja nie jest nagrodą dla doskonałych. Jest zaproszeniem do spotkania z Jezusem, który kocha człowieka i pragnie być blisko niego. Nie zastępuje sakramentów, ale może stać się początkiem drogi powrotu do Boga.

Naszym zadaniem jest zapraszać, towarzyszyć i pomagać ludziom odnaleźć właściwą drogę w Kościele.

Nie pytajmy najpierw, kto zasługuje na zaproszenie. Zapraszajmy wszystkich. Jezus powiedział: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy”.

Osoba adorująca przed monstrancją

Godzina adoracji - małe centrum tygodnia

„Wiesz, Alu, ile miałam w sobie niepewności związanych z moją dyspozycyjnością i regularnym «dyżurem». Łatwiej jest przyjść spontanicznie trzy razy w tygodniu, niż zadeklarować stałą jedną godzinę w tygodniu.

Teraz tę godzinę mam zapisaną w grafiku i wyczekuję jej z radością. Mogę powiedzieć, że staje się ona moim małym centrum tygodnia, w którym w delikatnej ciszy mogę zupełnie otworzyć serce przed Jezusem.

I chociaż czasem trzeba powalczyć o koncentrację czy o to, by tak zwyczajnie w tej ciszy nie zasnąć, to serce swoje i tych, których w nim noszę, zostawiam na ołtarzu obok skrzącej się monstrancji.

Wierzę, że Pan Jezus przytuli je do swojego kochającego Serca”.

Adorująca z Czechowic - Dziedzic

Stała godzina adoracji może stać się nie ciężarem, lecz wyczekiwanym spotkaniem, punktem odniesienia w tygodniu i czasem powierzania Jezusowi siebie oraz bliskich.